makijaż

Jak ukryć pryszcza?

Budzisz się rano i widzisz na brodzie wielkiego czerwonego pryszcza. Panika. Co robić? Jak to schować? Znacie to?

Oczywiście, że znacie. Ostatnio miałam podobna sytuację, dlatego pomyślałam, że warto byłoby coś o tym dla was skrobnąć 😉

makeup-2169240_1920

Antybakteryjny korektor

Każda z Was powinna mieć go w swojej kosmetyczce. Nie po to, żeby używać go codziennie, ale wtedy kiedy zajdzie taka nieoczekiwana potrzeba. Najlepiej wybrać taki w kolorze zielonym. Dlaczego? Już wyjaśniam, ten z pozoru absurdalny kolor jest mistrzem kamuflażu wszelkich zaczerwienień na twarzy! Wystarczy nanieść odrobinę na pryszcza, następnie nałożyć fluid i gotowe. Powinien być niewidoczny, albo przynajmniej nie rzucać się w oczy.

Jeżeli nie są to jednorazowe wypryski, to nie zwlekaj i od razu zdecyduj się na wizytę u specjalisty. Czym wcześniej podejmiesz walkę z trądzikiem tym szybciej się go pozbędziesz 🙂 Powodzenia!

Reklamy

Cienie do powiek – secret addiction

Dzisiaj chciałam zaprosić Was do mojej kosmetyczki i pokazać jakie są moje ulubione cienie do powiek.

Zacznę od tego, że (jak w tytule) używanie cieni to moje małe „uzależnienie”. A tak na serio to po prostu jedne z moich ulubionych produktów kosmetycznych. Używam ich na co dzień, jak również na imprezy. Jak już Wam kiedyś wspominałam na dzień preferuję makijaż w stylu – No Make Up, czyli naturalny, nieprzesadzony, który rozświetli twarz, ukryje niedoskonałości, ale nie będzie sprawiał wrażenia maski. Natomiast wieczorową porą stawiam na ciemniejsze kolory: moje ulubione to brązy i złoto (odrobina przepychu nigdy nikomu nie zaszkodziła 😀 ). Niekiedy zaszaleję i użyję eyelinera (może napiszę o tym któryś wpis… kto wie?). Szczerze mówiąc nie mam wprawy w robieniu kresek i mimo wielu podejmowanych przeze mnie prób, moim linią daleko do ideału…. Dlatego też dużo częściej wybieram makijaż typu smoky eye z wykorzystaniem ukochanych cieni. 🙂

Z mojej pokaźnej kolekcji wybrałam dla Was 4, które dla mnie są Top of the Top 😉

kasiaprzedlustrem.wordpress.com

1 i 2 – na dzień

3 i 4 – na wieczór

Czas więc na krótką recenzję każdego z nich. 🙂

  1. Kiko Eyeshadow nr 140

Był dla mnie wielkim zaskoczeniem, ponieważ dostałam go w prezencie od przyjaciółki. Zazwyczaj nie lubię dostawać kosmetyków na prezent, gdyż w 99% są one nietrafione… Ale widać moja przyjaciółka zna mnie aż za dobrze, bo z tym cieniem trafiła w 10! Jasny, delikatny pudrowy róż to kolor w którym od razu się zakochałam. Do tego ma świecące drobinki, więc doskonale rozświetla powiekę, a oczy wydają się nie być zmęczone, ani szare, tylko pełne energii. Niestety, te świecące drobinki są jednocześnie zaletą i wadą, gdyż bardzo obsypują się na policzki podczas nakładania, więc po nałożeniu trzeba dokładnie usunąć je z twarzy, co bywa problematyczne. Ale ogólnie nie mam większych zastrzeżeń i chętnie używam tego koloru.

2. Bell Matt&Nude Eyeshadow nr 06

Kolejna perełka w mojej kolekcji. Ten cień jest dla mnie IDEALNY! Pod każdym względem, uwierzcie. Kolor, konsystencja, jakość oraz trwałość utrzymywania się na skórze – wszystko oceniam na bardzo dobry +. Poza tym jest baaaardzo wydajny. Jeden starczył mi niemal na rok codziennego używania. Jego cena jest niezwykle przyzwoita, bo kosztuje ok.10-15 zł. Jak na dobry cień – to prawie nic. Tym bardziej się cieszę, że Bell to firma Polska – jestem dumna, że robimy takie dobre kosmetyki. 😀

3. Inglot Integra nr 0.14

Kolejny produkt bez którego nie ruszam się z domu! Nigdy nie wiadomo kiedy nadarzy się okazja nocnej imprezy, ale zawsze jestem na nią przygotowana! 😀 Inglot Integra to komplet 3 cieni w różnych odzieniach brązu:

L – jasny brąz z małymi mieniącymi drobinami

N – średni brąz, perła naturalna

L – ciemny brąz z dużymi mieniącymi drobinami

Dlaczego tak bardzo pasuje mi ten zestaw? Poza kolorami, które są piękne oczywiście… Jest to mały zestaw z pomocą którego można wykonać cały makijaż Smoky Eyes i to nawet bez użycia pędzelka. Także mam go zawsze przy sobie, bo gdy okazuje się, że prosto z pracy jadę na spotkanie z przyjaciółmi, jestem w stanie w 5 minut przeobrazić mój dzienny makijaż na opcję wieczorową. 🙂

4.  Inglot nr 22

Last but not least, jak mówi angielskie przysłowie to kolejny cień firmy Inglot (to również Polska firma!). Kolor – złoty, dlatego stosuję go wyłącznie na większe okazje i wieczorne wyjścia. Nie trzeba nakładać go zbyt dużo aby uzyskać głęboki, intensywny odcień. Dodatkowo ładnie się mieni na powiece. Czego chcieć więcej?

PRZYDATNE

Bardzo ważna sprawa. Nawet jeśli będziecie dbały o swoją skórę, a nie będziecie czyścić akcesoriów do makijażu to wasze wysiłki mogą zadać się na nic. Pamiętajcie o regularnym czyszczeniu gąbeczek, pędzelków, pęset, zalotek i wszystkiego innego.

Spełniam swoje kolejne marzenia

Ostatnio trochę mnie nie było, właśnie dlatego, że zajęłam się spełnianiem swoich marzeń, innych jeszcze niż pisanie tego bloga. Trochę podróżowałam, skończyłam urządzać mieszkanie, kupiłam sobie wymarzone buty.

Teraz przyszedł czas na spełnienie kolejnego – zawsze marzyłam o długich, gęstych rzęsach. A zgadnijcie, jakie miałam :/
Kilka lat temu próbowałam sobie doklejać na większe okazje sztuczne rzęsy, ale mam z tym bardzo złe wspomnienia. Klej miałam wszędzie, tylko nie tam, gdzie trzeba. Od kiedy raz rzęsy odkleiły mi się w połowie wesela, przestałam zupełnie rozważać taką opcję.

Potem zaczęły się jak grzyby po deszczu pojawiać różnego rodzaju serum na wzrost rzęs. Od tego czasu interesuję się tym tematem, ale nie przepadam za eksperymentami na sobie samej 😉 więc czekałam aż któraś z moich znajomych zacznie tego używać.

Pierwszy taki produkt to RevitaLash, używała go moja przyjaciółka. Najpierw była zadowolona, więc umówiłyśmy się, że jak następnym razem będzie zamawiać to weźmie i dla mnie. Aż któregoś dnia nie zadzwoniła prawie zapłakana, że wypadły jej prawie wszystkie rzęsy! Uspokoiłam ją trochę i zaczęłyśmy szukać dalej. Trafiłyśmy wtedy na Make Lash. I tak właśnie używam go już drugi miesiąc i jestem bardzo bardzo zadowolona. Rzęsy nie wypadają, rosną bardzo gęste i długie a efekt utrzymuje się naprawdę długo.

Wrzucam Wam kilka fotek, jak to wygląda. Ma ładne opakowanie, wygodny pędzelek i fajny trochę jabłkowy zapach.11349011_10204231849338966_295712278_n 11647342_10204231849698975_1658663822_n 11652016_10204231849418968_561401925_n 11652160_10204231849578972_819865547_n 11655154_10204231849658974_603848082_n

I LOVE COCO

  • uwielbiam CHANEL
  • uwielbiam Keira’e Knightley
  • uwielbiam tę kampanię

PS. Czy nie uważacie, że taki makijaż jest idealny na karnawałowe imprezy? Prosty, ale wyrazisty. Odważny i przy tym kobiecy. Hm…chyba przy kolejnej okazji wypróbuję.