perle bleue krem

Perle Bleue – krem na dzień, kosmetyk na lata

Perle Bleue – co to za krem?

Jakiś czas te mu pisałam Wam o kremie, który dla mnie był kosmetycznym odkryciem roku. Zresztą, moja opinia nie była odosobniona. Krem Perle Bleue został wyróżniony przez KOSMETYCZKI i INFLUENCERKI mówi się, że to ewenement na rynku beauty. Jest o nim głośno od ponad dwóch lat i wciąż nie zanosi się na to, by Perle Bleue miał poważną konkurencję. Dlaczego zwykły krem wzbudza takie zainteresowanie?

naturalny krem.jpg

Perle Bleue – dedykowany najbardziej wymagającym

Może zacznę od tego, że jak chyba każda kobieta, oczekuję od kremu wielozadaniowości. Na co dzień jestem bardzo zajęta – aktualnie prowadzę własną firmę i nie wyobrażam sobie marnować czasu na smarowanie się licznymi specyfikami. Mam jeden krem do ciała, jeden tusz do rzęs, podkład, puder… Nie mam czasu poszukiwać kilku rodzajów kremów pielęgnacyjnych: krem na dzień, na noc, przeciwzmarszczkowy, intensywnie nawilżający, regenerujący skórę, matujący… Gdybym się uparła, mogłabym spokojnie mieć 5 rodzajów kremów do twarzy! Nie dość, że jest to szalenie pracochłonne, to jeszcze kosztuje krocie. Dlatego czytając opinie o Perle Bleue, byłam trochę sceptycznie nastawiona. Producent obiecywał wiele. Miałam okazję testować kompletny zestaw Perle Bleue: krem na dzień z algą śnieżną oraz krem na noc z ampułką.

button dowiedzsiewiecej

Marka do zadań specjalnych

Oba kremy mają zróżnicowane zadania. Krem na dzień ma przede wszystkim wzmocnić barierę ochronną naszej skóry oraz naprawić wyrządzone przez czynniki zewnętrzne szkody. Producent Perle Bleue zapewnia, że skóra staje się z dnia na dzień zauważalnie bardziej odżywiona i rozświetlona. Krem na noc zawierał ampułkę ze skoncentrowanym serum. Ampułka miała za zadanie działać podczas naszego snu. Wiadomo, że sen jest momentem, w którym nasz organizm regeneruje się po trudach całego dnia. Nie inaczej jest z naszą skórą. Odpowiednio wspomagana przez serum ma być podwójnie skuteczna. W najnowszej wersji kremu serum jest już zmieszane z kremem co ułatwia aplikację.

Krem Perle Bleue…czy to działa?

kobieta kremujaca twarz.jpg

 Skoro już wiemy, jakie obietnice składa nam producent „magicznego” kosmetyku, czas na to, aby go z nich rozliczyć. Podstawowym zapewnieniem marki Perle Bleue jest widocznie młodziej wyglądająca skóra. Nie zliczyłabym jak często spotykałyśmy się z obietnicami tego typu. Oczywiście nie miały one pokrycia. W sumie logicznym jest zadanie sobie pytania – w jaki sposób krem ma odmładzać? Musiałby mieć jakiś magiczny składnik. Dlatego zamiast : czy to działa?, wolę zapytać: w jaki sposób działa ta formuła i dlaczego jest tak skuteczna? W przypadku kremu Perle Bleue, jego tajną bronią ma być specjalnie opracowany skład. Zawiera on kolagen, kompleks dermcom oraz robinię akacjową. O ile działania kolagenu nie trzeba specjalnie udowadniać, o tyle warto nieco przybliżyć dwa pozostałe składniki. Kompleks dermcom, a właściwie wyciąg z krokusa i akacji senegalskiej, ma za zadanie zregenerować komórki skóry. Dzięki temu proces starzenia zostaje rzekomo spowolniony. Robinia akacjowa nic mi na początku nie mówiła. Poszukując więcej informacji w internecie dowiedziałam się, że to gatunek drzewa, którego lecznicze działanie znane było od dawna, a od jakiegoś czasu mówi się o jego zbawiennym wpływie na cerę. Odpowiednio wykorzystana  roślina działa silnie antyoksydacyjnie, poprawia kondycję i wygląd skóry, niszczy wolne rodniki, a dodatkowo zapobiega powstawaniu nowych zmarszczek. Mogę Wam zatem wprost powiedzieć, że o zakupie kremu Perle Bleue zadecydował jego obiecujący skład.

Dla kogo krem Perle Bleue?

4.3.jpg

 Zadając pytanie o to, kto będzie z kremu zadowolony w równym stopniu co ja, powinnam Wam właściwie na samym początku przybliżyć z kim (a właściwie z jakim rodzajem cery) macie do czynienia 🙂

Od urodzenia miałam cerę wrażliwą i skłonną do podrażnień. Wynikało to z licznych alergii, które szczególnie w sezonach pylenia dawały mi nieźle w kość. Od małego byłam przez mamę nauczona dwóch rzeczy. Po pierwsze: zawsze czytaj skład produktu, który kupujesz. Po drugie: siła tkwi w prostocie. Przyznam szczerze, że moim najdłuższym kosmetykiem był… krem Nivea! Używano go w mojej rodzinie przez trzy pokolenia. Miała go moja babcia, mama – miałam i ja. Dopiero, gdy osiągnęłam wiek nastolatki, zaczęłam się buntować przeciwko tej niepisanej tradycji. No bo jak to tak: koleżanki chadzają po drogeriach, mają kolorowe i pachnące kosmetyki, a ja mam tylko jeden krem? Dziś już zmądrzałam i wracam do nauk mamy.

Perle Bleue – czy warto?

piękna kobieta.jpg

W przypadku Perle Bleue, skład był głównym czynnikiem, który zmotywował mnie do kupna kosmetyku i uwierzenia w faktyczne działanie antystarzeniowe kremu. Miałam lekkie opory przed zakupem całego zestawu, bo pokrywało się to z wyznawaną przeze mnie zasadą, aby formuła kosmetyków była jak najprostsza. Tu w zestawie miałam aż dwa kremy i serum. Po niedługim namyśle, stwierdziłam, że w zasadzie to całkiem sensowne –  krem na dzień powinien mieć nieco inne działanie, niż krem na noc. Przecież krem przeciwzmarszczkowy dedykowany do stosowania przed snem, będzie wyraźnie bardziej odżywczy dla naszej skóry. Może być też cięższy, niż taki sam krem przeciwzmarszczkowy na dzień. Dlatego decyzja zapadła: zestaw dwóch kremów i ampułki Perle Bleue został zakupiony, a ja dzielę się z Wami moimi przemyśleniami.

 Było warto!

 Jeśli miałabym krótko skwitować swoją decyzję, to powiem tylko: było warto. Zauważyłam, że stosowanie kremów dedykowanych nie tylko do potrzeb skóry, faktycznie ma sens. Po raz pierwszy używałam produktów Perle Bleue na noc. Już po dobrze przespanej nocy miałam wrażeniem, że skóra jest dobrze nawilżona. Nie ekscytowałam się zbytnio, bo wydawało mi się, że na realne efekty trzeba poczekać dłużej. Jedyne co, to obawiałam się, że kremy mogą zapychać moją skórę, jednak na szczęście nic takiego się nie stało. Po tygodniu stosowania miałam pewność – moja skóra była gładka w dotyku i choć w żaden sposób nie zmieniłam swojego trybu życia, wyglądałam, jakbym dopiero co wróciła z urlopu! Ostatnią niewiadomą było działanie przeciwstarzeniowe zestawu od Perle Bleue. Nie obiecywałam sobie, że zmarszczki zostaną w magiczny sposób wypełnione. Właściwie nie miałam żadnych konkretnych oczekiwań. I tak byłam bardzo zadowolona z kremów i serum, więc, gdy zobaczyłam, że skóra stała się faktycznie bardziej sprężysta, a zmarszczki mimiczne wokół ust i oczu zdawały się jakby nieco mniej widoczne, już wiedziałam, że…

…Perle Bleue to mój krem!
perle bleue strona

 Tak właśnie podsumowałabym dzisiejszą notkę. Krem Perle Bleue, to po prostu mój krem. Spełnia moje wymagania co do działania nawilżającego, a skóra sprawia wrażenie, jakby „piła go” po nałożeniu.

A Wy macie „swoje kremy”, których nie zamieniłybyście na inne? Koniecznie dajcie znać w komentarzu, a jeśli chcecie się dowiedzieć trochę więcej o kosmetykach Perle Bleue, sprawdźcie tutaj. Zawsze zamawiam je ze strony producenta żeby uniknąć podróbek. Uruchomiłam dla Was przyciski przez które łatwo i bezpiecznie przejdziecie do stron producentów. Wystarczy w nie kliknąć 🙂
perle bleue krem
button strona producenta

 

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s