Cienie do powiek – secret addiction

Dzisiaj chciałam zaprosić Was do mojej kosmetyczki i pokazać jakie są moje ulubione cienie do powiek.

Zacznę od tego, że (jak w tytule) używanie cieni to moje małe „uzależnienie”. A tak na serio to po prostu jedne z moich ulubionych produktów kosmetycznych. Używam ich na co dzień, jak również na imprezy. Jak już Wam kiedyś wspominałam na dzień preferuję makijaż w stylu – No Make Up, czyli naturalny, nieprzesadzony, który rozświetli twarz, ukryje niedoskonałości, ale nie będzie sprawiał wrażenia maski. Natomiast wieczorową porą stawiam na ciemniejsze kolory: moje ulubione to brązy i złoto (odrobina przepychu nigdy nikomu nie zaszkodziła 😀 ). Niekiedy zaszaleję i użyję eyelinera (może napiszę o tym któryś wpis… kto wie?). Szczerze mówiąc nie mam wprawy w robieniu kresek i mimo wielu podejmowanych przeze mnie prób, moim linią daleko do ideału…. Dlatego też dużo częściej wybieram makijaż typu smoky eye z wykorzystaniem ukochanych cieni. 🙂

Z mojej pokaźnej kolekcji wybrałam dla Was 4, które dla mnie są Top of the Top 😉

kasiaprzedlustrem.wordpress.com

1 i 2 – na dzień

3 i 4 – na wieczór

Czas więc na krótką recenzję każdego z nich. 🙂

  1. Kiko Eyeshadow nr 140

Był dla mnie wielkim zaskoczeniem, ponieważ dostałam go w prezencie od przyjaciółki. Zazwyczaj nie lubię dostawać kosmetyków na prezent, gdyż w 99% są one nietrafione… Ale widać moja przyjaciółka zna mnie aż za dobrze, bo z tym cieniem trafiła w 10! Jasny, delikatny pudrowy róż to kolor w którym od razu się zakochałam. Do tego ma świecące drobinki, więc doskonale rozświetla powiekę, a oczy wydają się nie być zmęczone, ani szare, tylko pełne energii. Niestety, te świecące drobinki są jednocześnie zaletą i wadą, gdyż bardzo obsypują się na policzki podczas nakładania, więc po nałożeniu trzeba dokładnie usunąć je z twarzy, co bywa problematyczne. Ale ogólnie nie mam większych zastrzeżeń i chętnie używam tego koloru.

2. Bell Matt&Nude Eyeshadow nr 06

Kolejna perełka w mojej kolekcji. Ten cień jest dla mnie IDEALNY! Pod każdym względem, uwierzcie. Kolor, konsystencja, jakość oraz trwałość utrzymywania się na skórze – wszystko oceniam na bardzo dobry +. Poza tym jest baaaardzo wydajny. Jeden starczył mi niemal na rok codziennego używania. Jego cena jest niezwykle przyzwoita, bo kosztuje ok.10-15 zł. Jak na dobry cień – to prawie nic. Tym bardziej się cieszę, że Bell to firma Polska – jestem dumna, że robimy takie dobre kosmetyki. 😀

3. Inglot Integra nr 0.14

Kolejny produkt bez którego nie ruszam się z domu! Nigdy nie wiadomo kiedy nadarzy się okazja nocnej imprezy, ale zawsze jestem na nią przygotowana! 😀 Inglot Integra to komplet 3 cieni w różnych odzieniach brązu:

L – jasny brąz z małymi mieniącymi drobinami

N – średni brąz, perła naturalna

L – ciemny brąz z dużymi mieniącymi drobinami

Dlaczego tak bardzo pasuje mi ten zestaw? Poza kolorami, które są piękne oczywiście… Jest to mały zestaw z pomocą którego można wykonać cały makijaż Smoky Eyes i to nawet bez użycia pędzelka. Także mam go zawsze przy sobie, bo gdy okazuje się, że prosto z pracy jadę na spotkanie z przyjaciółmi, jestem w stanie w 5 minut przeobrazić mój dzienny makijaż na opcję wieczorową. 🙂

4.  Inglot nr 22

Last but not least, jak mówi angielskie przysłowie to kolejny cień firmy Inglot (to również Polska firma!). Kolor – złoty, dlatego stosuję go wyłącznie na większe okazje i wieczorne wyjścia. Nie trzeba nakładać go zbyt dużo aby uzyskać głęboki, intensywny odcień. Dodatkowo ładnie się mieni na powiece. Czego chcieć więcej?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s